SPRAWIEDLIWOŚĆ TYLKO W ENCYKLOPEDII

SPRAWIEDLIWOŚĆ
TYLKO W ENCYKLOPEDII
 
Nieczęsto zdarza się stuprocentowa celność podejmowanej inwestycji tak, jak miało to miejsce ze szkolną halą sportową przy ul. Hetmańskiej. Nasza redakcja i radni, członkowie TPRz, gorąco popierali budowę.
Wychowankowie tej szkoły zdobyli dwa złote medale mistrzostw Polski i jeden srebrny – to tegoroczny dorobek rzeszowskiego AKS-u, czyli siatkarskiego zaplecza Asseco Reso-vii. Młodzi siatkarze zdominowali rozgrywki w kraju, idąc w ślady starszych kolegów. Rzadko się zdarza, by jeden klub tak zdominował wszystkie cykle rozgrywkowe. – Dla naszej szkoły tegoroczne osiągnięcia są wielkim sukcesem i ogromnym powodem do dumy – mówi z kolei Wojciech Wilk, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2 w Rzeszowie, gdzie w klasach sportowych uczą się mistrzowie i wicemistrzowie Polski. – Sukcesy są efektem ciężkiej pracy uczniów i trenerów, ale również całego systemu szkolenia, który rozpoczyna się już od najmłodszych lat. To systematyczna praca i zaangażowanie młodzieży, trenerów, rodziców oraz szkoły. Wszystko zostało tak zorganizowane, aby ta pasja sportowa, którą ci młodzi ludzie posiadają, rozwijała się równolegle z nauką – dodaje dyrektor.
Przy V Liceum Ogólnokształcącym w Rzeszowie kończy się budowa największej szkolnej hali sportowej w województwie podkarpackim. Zakończenie planowane jest na rozpoczęcie roku szkolnego 2015/2016. Powierzchnia zabudowy hali sportowej wynosi 2 961,78 m kw., powierzchnia zabudowy przewiązki -215 m kw., powierzchnia użytkowa hali sportowej – 4101 m kw.
Realizowany budynek pełnić będzie funkcję hali sportowej z salami lekcyjnymi przy Zespole Szkół Ogólnokształcących w Rzeszowie (Szkoła Mistrzostwa Sportowego). Zaprojektowany budynek jest obiektem wolno stojącym, trójkondy-gnacyjnym, niepodpiwniczonym, wykonanym w technologii tradycyjnej, murowanej z żelbetowymi elementami wzmacniającymi. Bryła budynku zwarta. Dach nad częścią główną łukowy. Realizowany budynek hali sportowej połączony jest z istniejącą salą gimnastyczną jednokondygnacyjną przewiązką o konstrukcji murowanej.
Obiekt posiada wejście główne, zlokalizowane w przewiązce łączącej go z istniejącą salą gimnastyczną. Komunikację pomiędzy poszczególnymi kondygnacjami zapewniają trzy klatki schodowe ulokowane po stronie zachodniej budynku. Skrajna klatka schodowa (od strony przewiązki) zostanie wyposażona w schodołaz, umożliwiający dostęp osób niepełnosprawnych na widownię zlokalizowaną na I piętrze.
Na parterze zaprojektowano salę sportową dostępną z głównego korytarza poprzez trzy niezależne wejścia. Sala ta może służyć do jednoczesnego prowadzenia zajęć z trzema klasami. W sali znajdują się dwa boiska treningowe do koszykówki, siatkówki. Dodatkowo w centralnej części mieści się główne boisko do siatkówki oraz do koszykówki i piłki ręcznej. Sala sportowa posiadać będzie dwa wyjścia ewakuacyjne, prowadzące bezpośrednio na zewnątrz.
W bezpośrednim sąsiedztwie sali sportowej ulokowano zespół pomieszczeń, w skład którego wchodzą magazyny sprzętu i kabina komentatorska, dostępne bezpośrednio z sali. Pozostałą część parteru zajmują trzy węzły sanitarne (damski i męskie), dwa pokoje
sędziowskie z wydzielonymi sanitariatami, trzema WC, w tym jeden dla osób niepełnosprawnych i jeden ogólnodostępny, pokój nauczycielski z wydzielonym sanitariatem oraz pomieszczenia gospodarcze i techniczne. Wszystkie pomieszczenia dostępne są z wewnętrznego korytarza łączącego halę sportową z istniejącą szkołą.
Na I piętrze zaprojektowano trzy sale lekcyjne, salę fitness i aerobicu, z węzłem szatniowo-sanitarnym, WC dla niepełnosprawnych oraz WC damski i męski. Przy korytarzu znajdują się trybuny stałe przeznaczone dla 345 widzów.
Układ funkcjonalny drugiego piętra jest zbliżony do układu piętra pierwszego. Na II piętrze znajdują się trzy sale lekcyjne, siłownia z węzłem szatniowo-sanitarnym, WC dla osób niepełnosprawnych oraz WC damski i męski.
Na zakończenie ważna informacja. Wychowankowie AKS-u Rzeszów mistrzami Europy! Jakub Ziobrow-ski, Mateusz Masłowski i Łukasz
Kozub razem z reprezentacją Polski zdobyli w tym roku mistrzostwo Europy kadetów. Wszyscy trzej są wychowankami AKS-u Rzeszów i absolwentami Gimnazjum Sportowego w Rzeszowie. Łukasz Kozub w obecnym sezonie jest w szerokiej kadrze Asseco Resovii i miał okazję pojawić się nawet w meczowym składzie rzeszowian, zastępując Fabiana Drzyzgę. Reprezentuje nasz klub w rozgrywkach Młodej Ligi.
Zdzisław Daraż
W ostatnich latach radziecka opozycja musi przeżywać prawdziwie męki tantalowe przed każdą sesją rozgrzeszającą prezydenta z realizacji budżetu za miniony rok, co wiąże się także z głosowaniem uchwały o udzieleniu mu absolutorium. Wcale nie wynika to z przesadnej delikatności emocjonalnej żon i mężów prawych tudzież sprawiedliwych. Takie rozumowanie graniczyłoby z logiczną fanaberią. Chodzi mi o to, że czymś prezydentowi opozycyjnie przyrżnąć muszą, bo ich wielki pryncypał mógłby się zeźliź okrutnie i wywalić w przyszłości z wszelkich list kandydatów do czegokolwiek oraz na cokolwiek. I to rodzi od razu problem. Jak u Sztaudyngera – Dwaj starcy naszli Zuzannę w kąpieli / chcieli ją nastraszyć, ale czym nie mieli. Ot co!
Podczas czerwcowej sesji wpierw prezydent Tadeusz Ferenc, wraz ze skarbniczką Janiną Filipek, pochwalili się budżetowymi sukcesami, uznawanymi nie tylko w Polsce, zaś zastępca prezydenta sprawozdał stan mienia komunalnego, a przewodniczący komisji rewizyjnej, Wiesław Buż, podobnie jak badacze finansowi i Regionalna Izba Obrachunkowa, nie znalazł najmniejszego powodu do wytykania czegokolwiek władzy magistrackiej w kwestiach budżetowych oraz finansowych za rok ubiegły, a wręcz przeciwnie. Wyłącznie uznanie! Teraz musiało stać się to, co najpiękniejsze. Prezentacja efektów intelektualnych tortur opozycji. Wpierw wiceprzewodniczący, Waldemar Szumny, wyspecyfikował pozorne niedomagania budżetowe, te zawarte w sprawozdaniach, uznając je za poważne oskarżenia. Widocznie jednak uprzednio ździebłko przysnął sesyjnie, bo wszystkie zostały racjonalnie objaśnione w wystąpieniach prezydenta i skarbnika, jako zjawiska zupełnie normalne, w niczym nieumniej-szające pozytywnych relacji finansowych. Ale jednak wiceprzewodniczący przynajmniej logicznie starał się, jak tylko mógł. A że tylko tyle z tego wyszło? Trudno!
Prawdziwego natomiast czadu, jak należało spodziewać się, dał wódz pisowskich rajców, przesadnie wielki duchem i ambicją Marcin z Lubczy koło Ryglic. Wykazał się przy tym elementarnymi brakami polemicznej kindersztuby. Jak on przebrnął edukacyjne szczeble, skoro w najgłupszej szkole uczą, że dyskusja polega na wygłaszaniu przez uczestników po kolei swoich kwestii, bez jakiegokolwiek wtrącania się do wypowiedzi innych, to już jego słodka tajemnica. Dopiero przewodniczący, Andrzej Dec, musiał ingerować, gdy maniakalnie usiłował wpadać w słowo prezydentowi, w dodatku nie słuchając zupełnie tego, co prezydent mówił. Ponadto człowiek kulturalny i obyty winien znać podstawowe kanony poprawnej i płynnej wypowiedzi, jeśli chce publicznie zabierać głos i ma ambicje polityczne. Zresztą posiada w swoim radzieckim klubie radnego, Roberta Kultysa, który te kanony znakomicie posiadł. W dodatku, w odróżnieniu od Marcina z Lubczy koło Ryglic, on jeszcze wie, co mówi, chociaż nie we wszystkim należy zgadzać się z nim. Zatem korepetycje miałby gratis, jak w rodzinie! Brakuje tylko szczerych chęci, a może jedynie uświadomienia sobie tak sporych niedomogów i pilnej konieczności doedukowania?
Cóż takiego ów miał do powiedzenia? Z twarzą niezmąconą wysiłkiem intelektualnym rąbnął, między innymi, takim fragmentem: Nie jest eee tak eee dobrze eee. Potrzebny eee jest samokrytycyzm eee. Nie jest tak yyy, że szklanka eee jest do połowy eee pełna eee. Ona eee jest także eee do połowy eee pusta. Było jeszcze w tym stylu coś o najwyższym niepokoju z powodu zadłużenia i obawie o kondycję ekonomiczną spółek miejskich. Wszyscy zagraniczni i krajowi specjaliści, badacze ekonomiczni i znawcy samorządowych zawiłości wyrażają najwyższe uznanie dla miasta i jego prezydenta, a samorządowy czeladnik dyletancko to olewa, bo on wie lepiej, chociaż nie wie co. Przecież to jest zwykła megalomania i demagodia czystej wody! A ta szklanka, jak zauważył Konrad Fijołek, nie jest ani do połowy pełna, ani do połowy pusta. Ona jest zapełniona. Ale Marcin z Lubczy koło Ryglic jakoś tego nie zauważył. Widocznie wzrok działa mu selektywnie, albo wymaga pilnego ratunku okulistycznego. Okazało się także, iż jego troska o kondycję spółek miejskich jest wydumana i zbędna, ponieważ mają się one znakomicie, sporo inwestują i generują zyski. Nawet tak trudna spółka miejska, jak MPK.
Pozostali, zabierający głos, jak chociażby: Jolanta Kaźmierczak, Stanisław Ząbek, Konrad Fijołek nie mieli wątpliwości, a jedynie uznanie za znakomitą realizację budżetu i znamienity, budzący podziw postronnych rozwój naszego grodu. Byłem ciekaw, jak zagłosują prawi i sprawiedliwi? Przede wszystkim, czy z poczuciem prawa i sprawiedliwie? Czasem w kwestiach budżetowych i absolutoryjnych wstrzymywali się rezolutnie od głosu. Tym razem zaś jednomyślnie i zdecydowanie zagłosowali przeciw przyjęciu sprawozdania z realizacji budżetu i przeciw udzieleniu prezydentowi absolutorium, pomimo że nie znaleźli nawet dziury w całym. Sprawiedliwość zatem, według nich, jest tylko w nazwie ich partii i w encyklopedii pod literą S. Zagłosowali przeciw prezydentowi, który akurat został uznany za najlepszego prezydenta w Polsce w minionym ćwierćwieczu. To coś w rodzaju tytułu Primus Inter Pares wśród 108 polskich prezydentów. Parę innych prestiżowych nagród także na miasto i Tadeusza Ferenca ostatnio spadło. Ale światłość Ducha Świętego na owych prawoskrętnych rajców nijak nie chciała spłynąć. Gratuluję prezydentowi, a Duchowi Świętemu współczuję. Ale niechaj Duch Święty próbuje, kto wie?
Roman Małek