Henryk Czerwiński

OSIEDLE TO JEGO DOM

Życie mgr. Henryka Czerwińskiego nie było zbyt skomplikowane. Jego ojciec, w poszukiwaniu pracy, przybył w rzeszowskie strony aż z Goleniowa koło Gostynina. Najpierw pracował w Cukrowni w Przeworsku, potem osiadł w Rzeszowie. Tu wybudował skromny dom przy ul. Orzeszkowej, w którym p. Hemyk spędził dzieciństwo. Studia prawnicze odbył w Uniwersytecie Wrocławskim i wrócił znów do rodzinnego domu. Ale ten okazał się za ciasny dla niego i siostry, gdy oboje założyli własne rodziny.

Chciał żyć godnie więc musiał zdobyć samodzielne mieszkanie. Tak zatem z życiowej potrzeby rozpoczął się jego romans z Rzeszowską Spółdzielnią Mieszkaniową. W 1965 r. został jej członkiem oczekującym, zaś w trzy lata później – mieszkańcem powstającego Osiedla 1000-lecia.

Gdy dziś przeglądam w jego mieszkaniu zdjęcia, odznaczenia, dyplomy i podziękowania za wkład pracy w działalność społeczną na rzecz osiedla, gdy słucham opowiadań o tym, jak powstawały kolejne bloki i place zabaw dla dzieci, jak wytyczano alejki, sadzono drzewka i denerwowano się, bo ktoś część z nich połamał, jak naciskano na wykonawcę, by spieszniej kończył Osiedlowy Dom Kultury, jak organizowano pierwsze imprezy i wzniesiono pomnik Jana Kochanowskiego zrozumiałem, że to osiedle stało się jego domem, tyle tylko, że większym i z szerszym zakresem spraw. Stało się też jego życiową pasją. Czuł i nadal czuje się odpowiedzialnym za wszystko, co dzieje się wokół jego mieszkania. Przyzwyczajenie wyniesione z rodzinnego domu oraz wiedza i cechy charakteru sprawiają, że włącza się w każdy problem osiedla i mieszkańców. Nie może patrzeć obojętnie, gdy ktoś zaniedbuje swoje obowiązki na rzecz lokalnej społeczności, gdy młodzież bezczynnie spędza czas, gdy ktoś niszczy zieleń.

Uporu i dokładności nauczył się w pracy zawodowej. Najpierw w WZGS „Samopomoc Chłopska” (u dyr. Leona Dronki), później przez 25 lat (aż do przejścia na emeryturę) w delegaturze NIK w Rzeszowie. Z rozrzewnieniem opowiada dziś o tamtych, pięknych dniach współtworzenia osiedla, jednoczenia się mieszkańców wokół realizacji kolejnego zadania. Cieszy się, że w każdej z tych rzeczy ma cząstkę swojej pracy i myśli. Dumny jest przede wszystkim z Osiedlowego Ogniska TKKF Jubilat”. Zakładał go wspólnie z kolegami w 1969 r. Od początku jest jego prezesem i niespokojnym duchem. Założyli to ognisko, by rozwijać – na wzór „Sokoła” – różne formy sportu i rekreacji. Już w 1970 r. zorganizowali pierwszą osiedlową spartakiadę. Była udana, mieszkańcy ją zaakceptowali. Dlatego powierzono im później organizację spartakiady osiedlowych ognisk spółdzielczych z całego województwa. Pierwsi zaczęli urządzać też Dni Osiedla. Pomysł chwycił, mieszkańcy bawili się świetnie, m.in. na prezentacji dorobku rodzin twórczych. Do legendy przeszła prezentacja dorobku rodziny Henryki Lipińskiej, znanej ze wspaniałych wystaw obrazów (malowała kwiaty) oraz z bardzo smacznych ciastek, którymi częstowała gości.

W Radzie Osiedla działa od jej powstania. Ostatnie 15 lat jest jej przewodniczącym. Reprezentuje też mieszkańców w Radzie Nadzorczej RSM prawie przez cały czas. Ma tylko małą przerwę w tym czasie, kiedy to „młodzi” odsunęli „starych” działaczy w imię naprawy spółdzielczości i kiedy to próbowano podzielić RSM na kilka mniejszych, bo ponoć „co małe, to piękne”. Nie wiedzieli, że społeczna działalność w spółdzielczych organach, to przede wszystkim ogrom obowiązków, a nie jakieś profity.

Nie zraża się niczym i nie oczekuje pochwał, choć te są czasem potrzebne i mile widziane, bo są dowodem uznania. Z okazji 40-lecia TKKF otrzymał serdeczne podziękowanie od wojewody rzeszowskiego, złotą odznakę „Zasłużony działacz sportu” i medal pamiątkowy. Są to te najnowsze wyróżnienia, wzbogacające pokaźną już kolekcję innych.

Działa nadal, mimo że wnuki chcą być z dziadkiem i że im też trzeba poświęcić trochę czasu. Ale działa nadal w myśl zasady, że realizacja jednej idei i jednego zadania wyzwala nowe pomysły, jeszcze ambitniejsze i piękniejsze. A w osiedlu-domu jest ciągle coś do roboty, zaś społeczników nigdy dość w stosunku do potrzeb.