Paweł Kowal Okręg nr 23 (SEJM RP) Lider listy nr 6 – miejsce 1

W rekordowo krótkim czasie Rzeszów stał się jednym z najważniejszych miast świata. Okoliczności, w których to się stało, nie są – co prawda – szczęśliwe, ale byłoby grzechem i błędem (a to wszak gorzej niż zbrodnia!), gdyby tego nie wykorzystać. Już dziś trzeba jednak pomyśleć, jak sprawić, by ta sława nie okazała się jedynie krótkotrwałym rozbłyskiem, lecz została przekuta w długoletni i równoważony rozwój miasta i regionu. Podkarpacie stanęło bowiem przed historyczną szansą, by stać się centrum międzynarodowych inwestycji i wziąć udział w odbudowie Ukrainy.

Dla przeciętnego Amerykanina wymówienie nazwy miasta „Rzeszów” graniczy z niemożliwością. Zamiast „Rzhe-shuv” ukuli więc nazwę „J-City”, od lotniska w Jasionce. Podśmiewujemy się z tego i po trosze słusznie, ale warto też pamiętać, że to zainteresowanie może zaowocować uwagą ze strony międzynarodowych inwestorów. Jeśli zaś ci pojawią się na Podkarpaciu, to wraz z nimi przybędą specjaliści, inżynierowie czy menedżerowie. Może na początku będą nas nieco irytować, ale z czasem przyzwyczaimy się do nich, bo zobaczymy, że ich obecność jest ważnym elementem systemu naczyń połączonych – więcej pieniędzy, to większy sektor usług, więcej przestrzeni dla małych i średnich przedsiębiorstw oraz firm rodzinnych. To także więcej turystów, którzy z roku na rok odkrywają kolejne uroki Podkarpacia.

Rzeszów dziś, to dla mnie nie tylko miasto rodzinne, w którym urodziłem się, chodziłem do szkoły i żyłem przez długie lata. To przede wszystkim miasto możliwości, w którym przedsiębiorczy i pomysłowi ludzie rozwijają swoje pasje i biznesy, dokładając tym samym cegiełkę do rozwoju całego Podkarpacia. Ta energia jest niespożyta, o czym przekonałem się w różnych miejscach – na targach, wizyty na których uwielbiam, w licznych kawiarniach i restauracjach czy rodzinnych zakładach pracy. Ta energia mi się udziela, daje mi siłę napędową do działania, do spotkań z ludźmi i rozmów o przyszłości Rzeszowa. Z tą samą energią będę przedstawiał Podkarpacie w Sejmie, walcząc o to, by to Państwo, drodzy rzeszowianie, mieli więcej możliwości i szans rozwoju.

Niemniej nic o nas bez nas i Warszawa też musi to zrozumieć, że dekretami niczego nie osiągnie. Dlatego w najbliższym czasie będę chciał, by mieszkańcy Podkarpacia wzięli udział w debatach o przyszłości regionu. Państwa zgoda, co do głównych kierunków, to warunek zrównoważonego rozwoju, czyli takiego, który nie spowoduje niekontrolowanych wzrostów cen mieszkań czy usług. Bogatsi w doświadczenia musimy się ustrzec błędów innych miast, które eksplodowały w zbyt krótkim czasie i nie mogą nadążyć infrastrukturalnie za zbyt dynamicznym rozwojem.

Rzeszów na taki błąd nie może sobie pozwolić. Sami zatem Państwo czują, że gramy o wysoką stawkę, a na końcu tej rozgrywki jest dobro naszych dzieci i wnuków. Musimy wspólnie zadbać o to, by mogli zostać tam, gdzie czują swoje korzenie – na pięknej, pełnej perspektyw i bogatej ziemi podkarpackiej!