POKOLENIE Z LAT 1944–1984 OFIARNIE ODBUDOWYWAŁO I BUDOWAŁO POLSKĘ

Pokolenie z lat 1944–1984 ofiarnie odbudowywało i budowało Polskę
W okresie II wojny światowej Polska poniosła wyjątkowo dotkliwe straty. Zniszczenia wojenne zmniejszyły majątek narodowy o 38% w porównaniu ze stanem w 1939 roku. Przyłączenie w 1945 roku ziem zachodnich i północnych do Polski zwiększyło potencjał przemysłowy, którego wykorzystanie wymagało nie tylko odbudowy, ale i przesiedlenia na te tereny ok. 5 mln ludzi.
Szybkie tempo odbudowy i uprzemysłowienia kraju zwiększyło zawodową aktywizację ludzi. Zlikwidowano bezrobocie (choć w rzeczywistości panowało bezrobocie ukryte), zmniejszono przeludnienie agrarne, szacowane w latach 1946–1965 na 2,4 mln. W latach tych ponad 2 mln ludzi znalazło zatrudnienie poza rolnictwem. Państwo realizowało politykę pełnego zatrudnienia oraz likwidacji dysproporcji w rozmieszczeniu sił wytwórczych na terenie kraju (nakaz pracy). A kto – z młodych wykształconych, z dużych miast – wie, że kiedyś w Polsce produkowano generatory elektryczne dla największych elektrowni? Że produkowano turbiny o mocy 500 MW – a przymierzano się do turbin 1500 MW? Że połowa chińskich, indyjskich, indonezyjskich, greckich, tureckich, libijskich i irackich elektrowni wyposażona była/jest nie w amerykańskie czy niemieckie, a w polskie turbiny, że produkowano 40 000 ciężarówek, że wytapiano 20 mln ton stali, że byliśmy na 2. miejscu – za Japonią – w produkcji statków rybackich, a te zdobywały Błękitną Wstęgę Atlantyku w tej kategorii? Że nasze sprężarki chłodnicze kupowało wiele krajów świata? Że już w latach 50. nasz Star był napędzany gazem LPG i miał nim chłodzone nadwozie? Kto pamięta, że pierwszy PC komputer powstał w Erze – przed ZX Spectrum? W tym czasie w Polsce miedzy innymi zbudowano:
Szpital „Centrum Zdrowia Dziecka”;    Szpital „Centrum Zdrowia Matki Polki”; Rafinerię ropy naftowej w Gdańsku; Odlewnię żeliwa w Koluszkach; Zakład produkcji profili giętych w Bochni; Hutę miedzi w Głogowie; Produkcja blach walcowanych na zimno w Hucie im. Lenina (obecnie im. Tadeusza Sendzimira); Płocką Fabrykę Maszyn Żniwnych (wyd. 2,5 tys. sztuk kombajnów zbożowych BIZON); Produkcja autobusu Jelcz w Kowarach; Port Północny i nafto-port (mieliśmy wtedy własne tankowce); Zakład kineskopów kolorowych na licencji amerykańskiej w Piasecznie (wtedy jedyny zakład w Europie produkujący tej klasy sprzęt); Produkcja układów scalonych i półprzewodników w Naukowo-Produkcyjnym Centrum Półprzewodników CEMI w Warszawie; 11 elektrowni (w tym największa Kozienice I – o mocy 1200 MW; po 1989 r. – zero elektrowni) – i wiele zakładów przemysłu rolno-spożywczego województwo rzeszowskie posiadało dużą liczbę zatrudnionych w przemyśle maszynowym i budownictwie. Firmy rzeszowskie były znane na całym świecie.
W latach 70. oddawano do użytku ok. 300 tys. mieszkań rocznie, a obecnie ok. 1/3 tej liczby; w latach 1970–1975 płace wzrosły o 40%; w dekadzie 1970–1980 – wzrost PKB o ok. 80% (po 1989 r. potrzeba było na taki sam wyczyn 20 lat); spożycie mięsa na głowę było wyższe niż dziś, mięsa nie myto i nie nasączano (Constar); 1982 (rok kryzysu wywołanego przez „Solidarność” finansowaną przez CIA) – od tego roku mierzy się w Polsce liczbę osób żyjących poniżej minimum socjalnego na 24%, . We wrześniu 1980 r. zadłużenie Polski w Klubach Paryskim i Londyńskim wynosiło ok. 17,6 miliardów dolarów. Na osobę (615 USD) było ono mniejsze niż na Węgrzech (836 USD) lub Jugosławii (856 USD). Pod względem zadłużenia byliśmy na 12–13 miejscu w świecie – Polska posiadała wówczas rezerwy walutowe w wysokości ok. 1,3 mld USD – 4 mld USD w surowcach i półfabrykatach, jak również blisko miliardową nadwyżkę eksportu nad importem. Dług Gierka został prawie całkowicie spłacony w roku 2009.
Na ekranach TV toczy się widowisko przed wyborami. PiS twierdzi, że Polska jest w ruinie, a lecą obrazki z odnowionych rynków małych miasteczek, które są dowodem na to, iż Polska jest kwitnąca. Jest to klasyczna dyskusja zastępcza odciągająca od istotnych problemów gospodarczych. Postawmy kilka tylko pytań: gdzie są polskie stocznie?;  gdzie podziały się firmy budowlane?; co się stało z polskimi cukrowniami np. Przeworsk? Takich pytań można mnożyć tysiące. Wyprzedaż polskiego majątku przybrała postać apokalipsy. Mam nadzieję, iż młoda polska lewica odważnie zapyta o te sprawy działaczy z solidarnościowego nadania. Należy rozszyfrować, co kryło się za hasłami wolność. Wolność to wyjazd na „zmywak” do Niemiec i Anglii. Silna gospodarczo Polska stała się konkurentem dla zachodnich kapitalistów i należało ją gospodarczo zniszczyć przy pomocy jurgieltników polskich, którzy Polskę sprzedawali za dolary.
To ze środowisk Solidarności wyszło hasło, że „pierwszy milion trzeba ukraść”. Jak widać na co dzień nikt tego hasła nie odwołał.
Zdzisław Daraż