Adam Węgrzyn

Lubi sytuacje jasne, konkretne i przewidywalne

Uczciwość i prawdomówność, to podstawowe elementy życiowego credo mgr inż. Adama WĘGRZYNA – prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej „Projektant” w Rzeszowie. Czasem traci na tym, ale nie rezygnuje, ponieważ nie mógłby postępować inaczej.

Mały Adam miał mnóstwo marzeń. Jednym z nich było zostanie nauczycielem, gdyż imponowała mu ciotka nauczycielka. Pragnął też mieszkać stale na wsi, by cieszyć się przestrzenią i pięknem przyrody. Życie przyniosło mu jednak inne rozwiązania.

MARZENIA ADASIA ZWERYFIKOWAŁO ŻYCIE

Urodził się w 1948 r. w Draganowej k. Krosna. Maturę zdał już w Krośnie, zaś studia ukończył w 1970 r., równocześnie dzienne na AGH i zaoczne na Wyższej Szkole Ekonomicznej w Krakowie. Dziekan pochodzący z Krosna przewidywał go na asystenta w swojej katedrze. Niestety, a może na szczęście, uczelnia płaciła słabiutko i nie zapewniała mieszkania. O jego dalszej drodze życiowej przesądziły więc Tarnowskie Zakłady Gazownictwa, oferując mu i wyższe zarobki i mieszkanie. Dorosły Adam posłuchał więc głosu rozsądku, a nie marzeń.

Po trzech latach przeniósł się z Tarnowa do Rzeszowa do Zjednoczenia Budownictwa Wodnego i Melioracji. Mieściło się w tym samym budynku, w którym rezyduje obecnie SM „Projektant”. W 1975 r. po reorganizacji administracji kraju “wyskoczył” na 7 lat do Krosna, był tam prezesem SM “Jutrzenka”. Żona Maria – ekonomistka z wykształcenia pracowała w WKPQ w Rzeszowie i prowadziła dom. Była bardzo dobrą planistką -mówi o niej dzisiaj – Wspaniale prowadziła dom i świetnie zaplanowała rodzinę. Mają czworo dzieci. Dwóch synów już usamodzielniło się, trzeci chodzi do gimnazjum, córka jest dopiero w klasie II szkoły podstawowej. Dzięki temu mają przy sobie ciągle małe dzieci i czują się młodo.

BUDOWANIE MIESZKAŃ, TO JEGO PASJA

W 1982 r. wrócił do Rzeszowa, do Biura Projektów Budownictwa Komunalnego. Wtedy, wspólnie z (nieżyjącym już dziś) Zenonem MATUŁĄ założył tam Spółdzielnię Mieszkaniową “Projektant”. Przez dwa lata prowadził ją społecznie, a potem został jej prezesem. I jest nim ciągle. Od 5 lat przewodniczy też Porozumieniu Spółdzielni Mieszkaniowych, które zrzesza 25 spółdzielni z naszego województwa, w tym 7 z Rzeszowa.

Zaczynali od jednego budynku przy ul. Dąbrowskiego, a teraz mają tych budynków prawie 50. Dalsze będą wkrótce, bo wyrasta piękne osiedle Strzyżowska, zwane „Kantorówką” i przygotowuje się teren pod nowe osiedle na Wzgórzach Staroniwskich na 7 tysięcy mieszkańców. „Projektant” ma w tym 70 proc. udziału.

Problemów jest dużo, np. sprawa budowy drogi niezbędnej dla osiedla jest zagmatwana hipotecznie, gdyż od czasów cesarza Franciszka Józefa nikt nie regulował praw własnościowych. I teraz na kilkunastu metrach kwadratowych figuruje (w rozpoznaniu wstępnym ponad 100 rzekomych właścicieli. Poważnym problemem jest też potrzeba zbudowania kolektora o przekroju 1200, niezbędnego do odprowadzenia wód deszczowych na odcinku od ul. Wiktora aż do Teatru im. W. Siemaszkowej. Miasto nie ma na to środków.

„Kantorówce” pilnie potrzebna jest szkoła. Chciałby też wybudować dalsze mieszkania w systemie TBS. Marzeń ma więcej. Zadowoli się, gdy uda mu się zrealizować 50 proc. tego, resztę pozostawi następcom.

CO UWAŻA ZA SUKCES?

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale za sukces uznaje posiadanie takiej rodziny, jaką ma – A także to, że dopisuje mu zdrowie, że zdołał wybudować tyle mieszkań w Krośnie i Rzeszowie, przez co wniósł swój osobisty wkład w realizację marzeń o własnym kącie wielu rodzin. Nie są to szklane domy, o jakich śnił bohater powieści Stefana Żeromskiego, ale są to solidne budynki, dobrze wyposażone, przyjazne ludziom.

Lubi pracować. Twierdzi, że jest stworzony do roboty. Nie pociąga go polityka ze swoją sofistyką i propagandą. Uznaje sytuacje jasne, jednoznaczne, konkretne i przewidywalne. Dlatego znajduje sens działania w spółdzielczości mieszkaniowej bezpośrednio z ludźmi w rozwiązywaniu ich życiowych spraw.

HOBBY

Kiedyś sporo chodził po górach. Obecnie została mu działka w Białej. Jest ślicznie położona na górce, co stwarza namiastkę gór i daje złudzenie tej przestrzeni i przyrody, z jakimi miał do czynienia w dzieciństwie. Często patrzy z tej „przestrzeni” na Rzeszów i nawet rozpoznaje poszczególne budynki swojej spółdzielni. Rodzice sprzedali posiadłość w Draganowej i przenieśli się do Krosna. Dlatego musiał zbudować namiastkę swej dawnej wsi tutaj.

W życiu wychodziło mu jakoś inaczej niż to sobie wymarzył kiedyś mały Adaś, ale nie narzeka, a nawet uważa dzisiaj, że zmiany narzucone przez los i akceptowane przez dorosłego Adama są korzystniejsze i pozwalają pełniej zrealizować jego plany i zaspokoić ambicje.